[Oko Felietonisty]: „Statystyki czasem kłamią”

Pin It

Co ósmy człowiek na ziemi mówi po chińsku (nie mam dokładnych danych, ale zapewne chodzi o najbardziej popularny dialekt, tj. mandaryński), a co piąty nim jest. To znaczy, że na ośmioosobowej imprezie w dowolnej części świata co najmniej jeden potrafi mówić w języku z Dalekiego Wschodu. Pomijając sprzyjające ku temu warunki (czyt. odpowiednia ilość spożytego magicznego napoju wszechmocy), jest to wariant bardzo optymistyczny.

Lubimy rankingi, statystyki, zestawienia. Dają nam rzut oka na przekrój pewnej sytuacji. Jednocześnie mamy dualistyczną tendencję korzystne rankingi wyolbrzymiamy, a niekorzystne sprowadzamy do poziomu stereotypów. To w końcu jak to jest? Piłkarsko jesteśmy dziesiątą drużyną świata, bo tak mówi ranking, ale jak byliśmy na 70. pozycji to „ranking nie grał”?

Awansowaliśmy w rankingu FIFA na (kolejne) rekordowe miejsce, tj. dziesiąte, i znajdujemy się na poziomie Hiszpanii. Osobiście zamieniłbym wyniki tego notowania na 3 złote medale z imprez rangi mistrzowskiej. No i gdybyśmy faktycznie byli 10. drużyną świata, a ranking wyznaczałby możliwości i nie brał pod uwagę szeregu cudnych dla kibica zmiennych, nie moglibyśmy nawet szeptać o medalach przywiezionych z mistrzostw świata w Rosji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *